poniedziałek, 31 grudnia 2012

poniedziałek, 24 grudnia 2012

Kitek Życzy

Rodzinnych Świąt pachnących choinką i ulubionym ciastem! Prezentów pod choinką, ale przede wszystkim życzę Wam zdrowia i miłości!


takie cuda dziś robiłam cały dzień... uffff... teraz mogę odpocząć ;-)


Nadusia pierwszy raz w życiu ubierała choinkę, była zachwycona :-)



i już! Nie przejedzcie się jutro ;-)

niedziela, 2 grudnia 2012

jak to jest zrobione...

czyli tutek jak odmienić swoją bluzę z kapturem!


Bluzy z kapturem lubię bardzo, więc gdy ostatnio zamek błyskawiczny jednej z nich rozpadł mi się w rękach, postanowiłam dać jej drugie życie.
Wymiana zamka na nowy wydawała mi się dość banalna, tym bardziej, że mam drugą prawie taką samą bluzę (różnią się tylko kolorem) - postanowiłam zrobić większą przeróbkę.
Co więcej, postanowiłam ją udokumentować... niestety zapomniałam, że zostawiłam mój aparat w firmie, więc zdjęcia mogłam robić tylko komórką (z góry przepraszam za marną jakość zdjęć!)

Tak wyglądała bluza przed przeróbką:


Odprułam zamek oraz dolny ściągacz, przycięłam przód bluzy pod kątem i przygotowałam (hehe wydrukowałam!) szablon motywu jaki umieszczę na przodzie. Motyw ten ma nie tylko być ozdobą, ale maskować nieco szew środkowy..



Zszyłam szew środkowy (miejsce w którym wcześniej był zamek) oraz szew boczny ściągacza i przyszyłam ściągacz powrotem do dołu bluzy (naciągając go równomiernie)




Następnie wycięłam z białego i czarnego jerseyu (z dwóch starych t-shirtów - stary jersey jest o tyle dobry, że czarne elementy nie zafarbują białych w praniu!) elementy głowy pandy. Na spody tych elementów naprasowałam flizelinę z klejem (dzięki czemu elementy stały się bardziej sztywne)



Następnie przypięłam szpilkami głowę pandy i obszyłam ją drobnym ściegiem zygzakowym, tą czynność powtórzyłam dla uszu, oczu i nosa.




I tadam! nowa bluza gotowa! (zastanawiałam się jeszcze nad odpruciem kaptura, ale ta operacja byłaby nieodwracalna trochę, więc narazie niech zostanie ;-P)


Nadia gdy zobaczyła bluzę, wykrzyknęła "MIŚ", co chyba oznacza, że panda wygląda nie najgorzej ;-)

no i już!
....
a nie no, skoro już o hendmejdach mowa, to wczoraj rano postanowiłam wziąć swoje włosy w swoje ręce i poprawić to co mój fryzjer od września jakoś nie ma odwagi zrobić ;-p