wtorek, 17 marca 2015

Legowisko

Pamiętacie mojego pieseła Shermana? Ma już swoje latka (tak ok. 9), ale jeśli ktoś myśli, że bokserom z wiekiem zmienia się niszczycielska natura (jeśli taką ma, a Szero ma), to się grubo myli... ;-)
Szero przez 7 lat bycia współlokatorem zniszczył kilka rzeczy (ale nie będę mu wypominać ;-p) m.in. swoje legowiska... właśnie wykończył 3 lub 4.. powiedzmy szczerze, kiepsko są szyte :-p Tak więc tym razem Kitek bierze sprawy w swoje ręce :-D
Zamówiłam grubą, nieprzemakalną kordurę i wzięłam się za szycie, a Dusia w tym czasie "pielęgnowała" Shermana...


Tak wyglądało poprzednie legowisko.. czy próbowałam je zszywać... cóż... wielokrotnie.. ;-)


Sherman nie był zachwycony, gdy zaczęłam je wybebeszać... 




Nowe posłanko ma wewnątrz poduchę z włókniny wypełnioną gąbką z poprzedniego posłania


A kordurowa poszewka jest zapinana na zamek:





Legowisko początkowo przejęła Nadia...


ale potem się podzieliła..



i to już