poniedziałek, 30 stycznia 2012

Szary nie znaczy smutny...

szary to mój ulubiony kolor.. nigdy nie wydawał mi się smutny, ani ponury... może dlatego, że zazwyczaj go łączę żywszymi kolorami :-) np. kolor limonki - jak w przypadku tego portfela:





tak mi się podoba, że chyba ze mną zostanie ;-)

a tak z innej beczki to moja Nadulka skończyła dzisiaj 9 miesięcy...kiedy to zleciało?






poniedziałek, 23 stycznia 2012

w kolorze, w pasiaku

kolejny portfel
trochę na przekór szarzyźnie za oknem




ten, jak i poprzedni portfel dostępne są w moim sklepie oraz na kuferarcie
zapraszam


niedziela, 22 stycznia 2012

pudrowy róż

tweedowy portfel w tym odcieniu różu od jakiegoś czasu chodził mi po głowie. no i jest :-)




i już ;-)

czwartek, 19 stycznia 2012

crumble truskawkowe

karmienie piersią niespełna 2 miesięcznego bąbla w szczycie sezonu truskawkowego ma swoje plusy...a w zasadzie jeden - je się dużo mniej truskawek (lub niektórzy wcale) niż zwykle więc resztę można zamrozić...
a potem gdy śnieg za oknem, wyjmuje się z zamrażarki pojemnik z czerrrrrrrrwonymi truskaweksami i robi się crumble truskawkowe :-D



Cremble może pięknie nie wygląda, ale jak smakuje.... mmmmmmmmmmmmmmmm....
mąż pomysł z crumblami skomentował: "a nie mogłabyś zrobić normalnego ciasta?", a potem gdy spałaszował pierwszą porcję (aż mu się uszy trzęsły) zapytał: "jest jeszcze?" a gdy skonczyła się cała forma zapytał: "ale mamy jeszcze zamrożone truskawki, żeby znowu zrobić crumble?"

przepisy są różne, ja to robię tak:


w formie ceramicznej układam owoce tak, żeby przykryły całe dno (może być więcej), 
obsypuje łyżką mąki ziemniaczanej (truskawki puszczają sporo soku), 
dwiema łyżkami mielonych migdałów (ale mogą być w płatkach lub słupkach), 
dwiema łyżkami cukru waniliowego i połową łyżeczki mielonego kardamonu. 


Potem robię kruszonkę: 6 łyżek mąki krupczatki (może być zwykła pszenna), 3 łyżki masła, 3 łyżki cukru. Ucieram palcami, żeby zrobiły się grudki i posypuje tym truskawki. 
Kruszonki w przypadku truskawek można zrobić więcej, bo truskawki puszczą dużo soku. Całośc wkładam do piekarnika na 180 st C, na 30 minut (lub aż kruszonka będzie złoto-brązowa)

a potem jemy na ciepło :-D
Na zimno się nie je - bo i tak nic nie zostaje ;-)