środa, 3 lutego 2010

ech no...

w życiu każdego człowieka zdarza się przynajmniej jeden taki dzień, że czego się nie dotknie zamienia się...w Gie... i dziś ja mam taki dzień... dzień taki może zacząć się zupełnie zwyczajnie, aż tu nagle cichaczem, bach i już! wszystko leci Ci z rąk i nic Ci nie wychodzi... u mnie objawy zaczęły się gdy siadłam do maszyny... rozpoczęłam 4 rzeczy i niczego nie skończyłam.. za to zwyzywałam moją maszynę i klnąc jak szewc opuściłam "stanowisko pracy"... myślę, że rozsądniej będzie napić się herbaty z miodem i posłuchać audiobooka (co by oczu też nie przemęczać!)...

a na koniec zacytuję Lechonia:

Jest mi dzisiaj źle bardzo, jest mi bardzo smutno,
myśli mam zwiędłe, chore, jak kwiaty na grobie,
za oknem wisi niebo niby szare płótno
nie mogę Cię dziś kochać i myśleć o Tobie.... ---- to rzecz jasna do mojej maszyny... 



2 komentarze:

  1. czasami w życiu kobiety zdarza się taki dzień kiedy nie cieszy nawet kolejna para butów po przecenie( cytat z filmu ale ma w sobie troche prawdy) dobrze że maszyna to rzecz martwa to można ponarzekac na nią ile wlezie oby tylko humor się poprawił
    pozdrawiam serdecznie i przesyłam buźkę na poprawę nastroju :D

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie dzisiaj za oknem piękne słonko cały dzień. A do Katowic mam blisko więc myślę, że może zaświeciło i dla Ciebie. Czekam na kolejne efekty udanej współpracy z maszyną.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń