czwartek, 22 lipca 2010

bellydance

moja koleżanka z licealnej klasy jest profesjonalną tancerką orientalną, występującą nie tylko w Polsce, ale i zagranicą... Gdy pierwszy raz usłyszałam, co robi Ewa - a raczej Suraiya, stwierdziłam, że to chyba żarty...
ale gdy zobaczyłam jak tańczy, wiedziałam, że nie mogła wybrać lepszej drogi życiowej, bo jest w tym po prostu rewelacyjna :-D
zresztą zobaczcie:



taniec orientalny zawsze kojarzył mi się z barwnymi, powiewającymi strojami i pobrzękującą biżuterią.. i takie właśnie kolczyki postanowiłam zrobić :-)











5 komentarzy:

  1. o żesz, ale biodra z gumy!pięknie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. O jaaaa..... oglądałam z otwartą buzią...hmmm.. to niesamowite, że odważyła się podążać tą drogą...hmm...
    Uwielbiam taki kolczykowy styl!! Tym bardziej w lecie. Pierwsze- lowe, lowe :)

    OdpowiedzUsuń
  3. pięknie tańczy, ja też próbuję swoich sił ale to, co robi p. Ewa to perfekcja. nic dziwnego,że zainspirowana jej tańcem zrobiłaś takie cudowne kolczyki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystkie pary bardzo ładne, ale te pierwsze ohhh... niesamowite :)

    OdpowiedzUsuń
  5. wow jaki przyjemny dla oka taki taniec ;-)

    OdpowiedzUsuń