czwartek, 16 kwietnia 2015

Hello (Waldorf) Dolly!

W koło tematu lalki waldorfskiej krążyłam od jakiegoś czasu, ale jakoś nie mogłam się zabrać...
Do czasu, aż moja siostra wzięła mnie pod włos, mówiąc, że Zuzik na pewno bardzo by taką szmacianą laleczkę chciała.. a że dobra ze mnie ciotka :-P to postanowiłam uszyć.
Oczywiście najczęściej gdy coś szyję Duśka pyta czy to dla niej...więc i dla Nadii musiałam uszyć lalkę, ale o tym innym razem.

Przestudiowałam Pinteresta (nawet adekwatną tablicę utworzyłam) i to co gugiel ma do zaoferowania, przejrzałam swoje materiały i ciuchy-których-już-nie-noszę-ale-szkoda-wyrzucić-bo-materiał-fajny ;-) Bo musicie wiedzieć, że szycie lalek (i nie tylko) to świetny recycling starych ciuchów :-D
I powoli, nieśmiało wzięłam się do pracy, a czym bardziej lala nabierała lalowych kształtów tym chętniej mi się szyło  :-)
Trochę problematyczne były włosy z wełny czesankowej, bo ile można dziabać biedna lalę igłą po głowie?  ;-)
Najgorzej było uszyć ubranko, które będzie się dało zakładać i zdejmować, ale metoda prób i błędów się udało..chyba.. ;-)

Oto efekt końcowy:







I w objęciach Nadusi:





Ciekawe czy spodoba się Zuzi..?


1 komentarz:

  1. Super lala! Taka zdolna ciotka i mama to skarb :)
    A tablicę wzięłam pod obserwacje;) w wolnej chwili się jej przeglądnę może mnie natchnie do działania. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń