sobota, 25 kwietnia 2015

Nadine

Tak jak pisałam w poprzednim poście, Nadusia chciała, żebym i dla niej uszyła lalkę, ale nie chciałam, żeby były takie same. Chciałam spróbować czegoś innego, postanowiłam podnieść nieco poprzeczkę ;-)
I znów lalka jest w większości z materiałów z "odzysku" :-D

Chyba się spodobała, szczególnie ilość detali i to, że może samodzielnie stać ;-)
A gdy moja mam zapytała Nadię jak nazywa się jej lala, odpowiedziała: "Nie wiem... hmmm... Nadia!"

Niech będzie Nadine, żeby się nie myliło. ;-)











Na koniec Nadia usadziła obie "siostrzyczki" na półce z książkami :-)



2 komentarze: